Blog

 

Nasze aukcje
Kanał Youtube
Kanał Instagram

Videodslr oraz BEiKS zapraszają do zapoznania się z TESTEM KAMER 4K

 

10-go lipca w Warszawie przeprowadzone zostały testy kamer 4K. Poniżej prezentujemy część jego wyników. Na początek kilka kadrów z przebiegu samej imprezy. 

Teraz już nieco konkretniej o kamerach :)

Ostatecznie na teście pojawiły się:

AJA Cion
Blackmagic Design Ursa
JVC GY-LS300
Sony A7s
Sony FS7
Z przyczyn niezależnych nie dojechały niestety Canon 1DC oraz Kinefinity Kinemini 4K. Mamy nadzieję wrócić do nich w przyszłości.

Ergonomia

Testowany sprzęt można pod tym względem podzielić na dwie kategorie – stricte filmową, do której kwalifikuje się AJA oraz Blackmagic i dokumentalno/telewizyjną, do której pasują pozostałe trzy modele. Urządzenia w pierwszej kategorii mają minimalistyczne menu, zazwyczaj ograniczające się do wyboru trybu zapisu, klatkażu, balansu bieli i czułości, ewentualnie jednego z kilku predefiniowanych profili obrazu. W przypadku Ursy menu jest dostępne z obu stron kamery za pośrednictwem średnio lubianych przeze mnie (choć obiektywnie mówiąc dobrze działających) ekranów dotykowych. Całość menu jest prosta, przejrzysta i wygląda niemal identycznie jak we wszystkich innych kamerach tego producenta. Cion z kolei stawia na mały ekran i obrotowe pokrętło do przełączania kolejnych nastaw. Całość jest równie intuicyjna, choć na minus trzeba zaliczyć około sekundowe opóźnienie po każdej zmianie w menu. Obie kamery przeznaczone są wybitnie do kontrolowanych warunków i najlepiej do obsługi przez kilkuosobową ekipę. Świadczą też o tym ich dość spore rozmiary i duża waga.

Na przeciwległym biegunie leżą JVC i oba produkty Sony. Wszystkie trzy bardzo mocno konfigurowalne z wielopoziomowymi menu, które wymagają kilku dni by poruszać się po nich w pełni sprawnie. Niemniej gdy już je opanujemy, kamery odwdzięczą się dużą konfigurowalnością i wszystkimi potrzebnymi funkcjami dostępnymi natychmiast za pośrednictwem odpowiedniego przycisku, pokrętła lub dźwigni na obudowie. W moim osobistym odczuciu wygrało w tym przypadku JVC – mimo że nigdy wcześniej nie miałem styczności z kamerą tej firmy, najłatwiej było mi się połapać w menu i skonfigurować wszystkie potrzebne opcje. Podobnie jak A7s, oferuje ona odczyt z różnych wycinków matrycy, w tym przypadku od Super35 do Mikro Cztery Trzecie z kilkoma dodatkowymi stopniami pośrednimi. Jedyna wada konstrukcji to źle umiejscowione pokrętło od filtrów szarych, o które łatwo zahaczyć (i nim obrócić) podczas manualnego ustawiania ostrości. W przypadku FS7 menu, przynajmniej dla mnie, jest już za bardzo skomplikowane. W A7s z kolei brakuje tych kilku udogodnień, które zazwyczaj posiadają kamery, czyli filtrów szarych, gniazd XLR czy dużej baterii.

Szumy i dynamika

Podobnie jak poprzednio, także i tutaj kamery można podzielić na dwie kategorie, choć podział ten będzie przebiegał nieco inaczej. W jednej grupie znajdziemy produkty Sony, które mocno odstają od reszty stawki pod względem czystości i rozpiętości obrazu. W przypadku FS7 bez problemu użyteczne będą wartości do iso 4000, w A7s granica przebiega jeszcze dalej (zależnie od preferencji w okolicach 25600 lub nawet 51200). Przy tym obydwa urządzenia najlepiej znoszą zmiany ekspozycji – niedoświetlenie i prześwietlenie. Tę konkurencję minimalnie wygrywa FS7 ze względu na zastosowanie S-loga3, w porównaniu do S-loga2 obecnego w aparacie. Na minus FS7 policzyć należy niebiesko-cyjanowy zafarb czerni pogłębiający się wraz ze wzrostem czułości pomimo poprawnego ustawienia balansu bieli.

W drugiej grupie znajdziemy pozostałe trzy kamery, których głównym problemem okazuje się być dynamika. W naszej testowej scence ciemne partie bardzo często były po prostu czarne. AJA Cion dawała akceptowalny obraz w całym zakresie czułości (kończącym się na iso 1000). Co ciekawe przy wartości 500 wystąpił dziwny niebieski zafarb w cieniach i obraz nagle nabrał bardziej logarytmicznego charakteru. Przy pozostałych czułościach zapas pomiędzy prześwietleniem a czarną plamą niestety był dość niewielki. Podobnie w przypadku Ursy, choć tam sytuacja poprawiała się wraz ze wzrostem czułości. Co ciekawe, zmiana iso w tej kamerze nie pociągała za sobą konieczności przymykania obiektywu – jasne partie obrazu utrzymywały ekspozycję. Zmieniała się za to ekspozycja środkowych i ciemnych fragmentów – im czułość wyższa, tym obraz bardziej płaski. Przy iso 800 jego rozpiętość dynamiczna w końcu zrobiła się satysfakcjonująca przy jednoczesnym zachowaniu akceptowalnego poziomu szumów. Na minus musimy niestety policzyć czarne plamy w mocno prześwietlonych miejscach typowe dla kamer tego producenta (widoczne w teście dynamiki w lewym górnym rogu). JVC z podstawowym profilem daje obraz o podobnie wysokim kontraście i niskiej rozpiętości jak Cion na czułościach innych niż iso 500. Po uruchomieniu trybu WDR (Wide Dynamic Range) sytuacja się poprawia, ale efektem ubocznym jest nieco dziwny kolor skóry. Najwyższą użyteczną czułość w GY-LS300 „wyceniamy” na iso 1600, powyżej tej wartości w cieniach pojawiają się nieprzyjemne kolorowe szumy.

W ramach uzupełnienia tego akapitu – materiał filmowy. Niestety ze względu na problemy organizacyjne część kamer musiała pracować w HD, stąd też wyniki również prezentujemy w takiej rozdzielczości.

 

 

Rolling Shutter

Nasza procedura do pomiaru rolling shuttera jest jeszcze we wczesnej fazie wdrażania i w obecnej wersji nie spełnia jeszcze swojego zadania w 100%, niemniej pewne poglądowe wyniki pozwoliła nam osiągnąć. Najgorzej, zgodnie z przewidywaniami, wypadł Sony A7s, który w trybie HD musi uporać sie z odczytem całej 12-megapikselowej matrycy. Najlepiej, w granicach błędów pomiarowych, wygląda sytuacja w przypadku Ursy, Ciona i GY-LS300. Pewnym zdziwieniem jest minimalnie gorszy wynik Sony FS7. Tę część testu spróbujemy w wolnej chwili powtórzyć, gdy procedurę i urządzenie testowe uda się doprowadzić do finalnego kształtu. Niestety wymaga to pewnych nakładów finansowych, mamy nadzieję znaleźć sponsora na ich pokrycie.

Podsumowanie części pierwszej

Niniejszy test kamer był pierwszym tego typu przedsięwzięciem na taką skalę. Wiemy, nad czym należy jeszcze popracować, wiemy też co się sprawdza. Było kilka zaskoczeń, parę innych tez się potwierdziło. Granica między filmującym aparatem a profesjonalną kamerą filmową coraz bardziej wydaje się zacierać, tym bardziej gdy porównujemy aparaty z górnej półki cenowej i kamery z tej, jak na kamery filmowe, „bardziej budżetowej”. Finalną ocenę poszczególnych modeli zostawiamy do czasu publikacji drugiej części, gdzie przyjrzymy się aliasingowi, kodekom i możliwości kolorowania materiału. Ze względu na sezon urlopowy zostanie ona opublikowana pod koniec lipca razem z testem obiektywu Voigtlander 10,5mm f/0,95, który był przeprowadzony równolegle. Już teraz zapraszamy do lektury.

Oficjalny dystrybutor marek

  

*POLITYKA PRYWATNOŚCI     *POLITYKA PLIKÓW COOKIE